Czytając ostatnio jednego z moich ulubionych blogów poświęconych tematyce zaburzeń jedzenia, natknęłam sie na takie oto słowa:

I know from experience that sometimes when you really really struggle like this, you are actually breaking through to a point of healing and getting better. I hope that is what this is for you- the storm before sun rises.

Moje życie ostatnio tak właśnie wygląda. Czuję się jak trzcina miotana szalejącym sztormem. Cudem jakimś nie wyrwało mnie jeszcze z korzeniami. Czasami czuję, że się już duszę. To anoreksja trzyma mnie za gardło…Jestem juz straszliwie zmęczona tą nieustającą walką. Jednak jakimś cudem ciąglę jeszcze walczę. Jestem zdumiona, że jest we mnie wciąż tyle siły…Ten z góry ma do mnie bardzo wiele cierpliwości. Mimo, że tyle żali na Niego wylałam. On wciąż jest. I nie spisał mnie jeszcze na straty. To dzięki Niemu mam siłę wstać każdego dnia i odżywić własne ciało. Teraz widzę, jak wiele się już zmieniło. Na lepsze. Mimo, że wciąż jest bardzo trudno. Mimo to, zaczynam coraz jaśniej widzieć własną przyszłość. Wciąż jest ona jakby za lekka mgłą, ale już dostrzegam jej zarys. Przyszłość dla mnie istnieje. I może będzie mi w końcu dobrze…
Na koniec jeszcze jeden cytat, bardzo go lubię. Pasuje do dzisiejszej notki:

Don’t tell God how big your storm is

Tell the storm how big your God is



-pozdrawiam, Ig
a