chce-zyc blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2010

[66]

4 komentarzy


JEDZ!

:D

[65]

2 komentarzy

Czy
obawiałeś się kiedyś swojej psychicznej nadpobudliwości? Czy zdarzało Ci się
martwić zbytnią swoją wrażliwością, tym, że byle mały bodziec, z pozoru nic nie
znaczące wydarzenie potrafiło wyzwolić w Tobie fale szaleńczych emocji? Że
czasami nie potrafisz rozróżnić gdzie kończy się Twój strach a zaczyna
fascynacja , gdzie kończy nienawiść a zaczyna miłość? Jak często męczy Cię poczucie
egzystencjalnej pustki, absurdu
istnienia, odczuwanie cierpienia innych na drodze empatii ponad Twoje siły? Czy
to jest Ci bliskie? Pewnie nie raz męczyło Cię poczucie jakiegoś nieopisanego braku…swojego
niedopasowania do tego świata, tej epoki, kultury, tego miejsca na ziemi…do
życia?
Czasami to
wszystko było dla mnie tak nie do zniesienia, że wybawieniem wydawała się
śmierć…Jak długo można żyć we własnym, osobistym dramacie, który zdaje się nie
mieć końca? Jak się nie dać wykończyć przez….samego siebie? Przez własną
wrażliwość, przez jej nadmiar?
Bałam się.
Bałam się, że nie jestem normalna. Że nie dam rady. Wszyscy wokół są przecież
tacy…no właśnie. „normalni”. Co to właściwie dla mnie znaczy? Chyba chodzi o
tę stabilność, o jakąś łatwość dostosowywania się do zmieniającej się
rzeczywistości. Nie tylko tej zewnętrznej, ale również osobistej. Podążania bez
większych problemów prostą, wytyczoną ścieżką. (Czy to jest w ogóle możliwe?) Gładkie
przechodzenie przez kolejne etapy życia, tak, tego mi brakuje. A ja w związku z
tym każdą najmniejszą zmianę przeżywam jak koniec swojego małego świata. W
konsekwencji mój mały świat jest już kupą zgliszczy, z których trzeba będzie
teraz coś zbudować, posklejać…
Jak
wspomniałam w poprzedniej  notce, z „pomocą”
przyszedł mi pewien mądry człowiek, humanista, lekarz. Mowa tu o Kazimierzu
Dąbrowskim, twórcy Teorii Dezintegracji Pozytywnej. Powoli odzyskuję nadzieję
na radość z życia. W pierwszej kolejności potrzebuję jednak zaakceptować to,
jaka jestem i jak przeżywam ten świat. Bo tego nie zmienię. Ale być może
wkrótce będę się na prawdę cieszyć z tego, że tak jest :) A jestem niedojrzała.
Jestem infantylna i nadpobudliwa. Jestem niespokojna i depresyjna, rzadko kiedy
w pełni z czegoś zadowolona. Ale jestem w trakcie, w ruchu, w drodze. A tej
drodze na imię rozwój.
Termin
„dezintegracja” kojarzy się zapewne źle, jednak jako że jest to dezintegracja pozytywna, chaos i rozbicie, które mają
miejsce podczas fazy wcześniejszej, są warunkiem koniecznym dla rozwoju
psychicznego człowieka. Nie chcę wgłębiać się w długą teorię, generalnie
chodzi o to, że w rozwoju człowieka konieczna jest dezintegracja by następnie
przejść przez dezintegracje pozytywne cząstkowe, aż do pełnej integracji wtórnej. Dezintegracja
wiąże się z lękiem, bólem, sprzecznym uczuciami targającymi całym człowiekiem,
depresją i negacją zastałego porządku świata.
Wielu z
nas cierpi. Wielu z nas toczy w sobie walki często ponad swoje siły. Ale są to
walki twórcze, siły, które w końcowym efekcie pomogą nam stworzyć coraz wyższą
hierarchię rzeczywistości i wartości. Każdy z nas ma możliwość
wykorzystania tych sił, obrócenia ich w kierunku rozwoju a nie regresji. Z całą
swoją twórczą niedojrzałością :)
Dąbrowski
mówi, że wielu wybitnych twórców cechował psychiczny infantylizm. Byli to m.in.
Shelley, Chopin, Słowacki, Musset, van Gogh.
Dąbrowski
pisze „niski lub średni próg frustracji (czyli to, co ludzie odczuwają jako przejmowanie
się „byle czym”, „drobnostkami” – dop. ja) – wbrew ogólnie przyjętym poglądom – świadczy zazwyczaj
o bogactwie psychicznym, o dużej wrażliwości. Nie ma chyba prawdziwego uczucia
ani większych dzieł umysłu ludzkiego bez słabszego lub silniejszego związku z
depresją, stanami lękowymi czy obsesją. Wzmożona pobudliwość psychiczna, a
szczególnie wyobrażeniowa, uczuciowa i intelektualna, daje podstawę przeżywania
wielu poziomów i rodzajów rzeczywistości, w tym jej rozdziału na tę, która
jest, oraz na tę, która powinna być.” Dla mnie ten cytat jest bardzo ważny,
szczególnie jego ostatnia część. O podziale rzeczywistości na tę, która jest, i tę, która powinna być. Bo jeżeli czujemy się
nieszczęśliwi z jakiegoś powodu i doszukujemy się źródła tych nieszczęść w nas
samych, czasem lepiej jest pomyśleć, że to może wcale nie ze mną jest coś nie
tak – tylko ze światem.

[64]

2 komentarzy

(…)
za niezaradność w rzeczach zwykłych i umiejętność obcowania z niezwykłością

za realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego,

za nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno

za to co nieskończone – nieznane – niewypowiedziane

ukryte w was…
Bądźcie pozdrowieni – Nadwrażliwi

[K. Dąbrowski]

Jest ciężko. Trudno utrzymać się na powierzchni.
Zapoznaję się z teorią dezintergacji pozytywnej i widzę dla siebie światełko nadziei.

że jesteście leczeni zamiast leczyć świat…


  • RSS